Przejdź do głównej treści

Wszystkie produkty szyjemy w Polsce.

Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły

Jak byłam młodsza, to lato wydawało mi się czasem naprawdę rajskim. Kończyła się szkoła, podwórko stawało się dostępne również po godzinie 20tej, można było spać do późna. No i oczywiście wyjazdy! Babcia i ja wyjeżdżałyśmy w różne cudowne miejsca pachnące poziomkami, a im bliżej było jesieni, tym bardziej zapach zmieniał się na grzybowy.
Pamiętam delikatny zapach sosen zmieszany z zapachem skóry wystawionej na słońce. Uśmiechniętego Tatę, który nosił mnie na barana i Mamę, która gotowała smakołyki na elektrycznych płytkach. Lato smakowało młodymi ziemniakami, poziomkami i wodą z jeziora łykaną podczas prób nurkowania.
Obok koca na trawie stało małe radio na baterie, z którego wydobywały się dźwięki Lata z Radiem. Słuchaliśmy Mikołajka, którego czytała Kwiatkowska i leżeliśmy na ciężkim kocu czekając, kiedy wreszcie przejdzie chmura, która właśnie zasłoniła słońce.
Pewnie większość z nas ma takie właśnie wspomnienia z dzieciństwa. Wolność. Człowiek unosił się w powietrzu i błyskał radością jak bańka mydlana.

No i zupełnie nie zdawał sobie sprawy, czym są wakacje z punktu widzenia rodzica :D

Kończy się rok szkolny. Wypijasz na pokrzepienie kieliszek wina i ze smutkiem żegnasz odchodzącą na dwa miesiące wolność. Pociesza cię tylko fakt, że być może nie będziesz musiał wstawać przez ten czas o godzinie 6.30.
Od dwóch miesięcy zastanawiasz się, jak pogodzić pędzące w pracy terminy z wyjazdem. No i gdzie wyjechać, żeby nie kosztowało to milionów monet i żeby DZIECI MIAŁY TOWARZYSTWO. No tak. Wszyscy wiemy, że to kluczowe.
Oczywiście nie jest tak,  że nie lubisz spędzać czasu z dzieckiem. Uwielbiasz. Pasjami. Ale dawki też się liczą. No i niestety musisz też czasem pracować, żeby na chleb starczyło.

Pierwszy dzień wakacji. Dziecko budzi się o 6.30 i przybiega do ciebie z radosną nowiną, że zaczęły się wakacje. Dokładnie w tym momencie uświadamiasz sobie, że teraz codziennie będziesz musiał myśleć o obiedzie, bo skończyły się złote czasy szkolnej stołówki. Wstajesz. Smażysz naleśniki. Bo przecież są wakacje.
Cały dzień tłumaczysz młodej osobie, że jest ciepło i na dworze jest duuużo fajniej, niż przy twoich  kolanach, kiedy piszesz artykuł na komputerze. Poddajesz się po jakimś czasie i udostępniasz – czasowo!!! - pilota do telewizora. Obiecujesz sobie, że skończysz pracę o 16tej i zabierzesz marudę na basen.
Nagle zrywasz się od komputera z krzykiem! Znowu zapomniałeś, że trzeba zrobić zakupy na obiad. Biegniesz szybko do sklepu. Co by tu,  żeby było szybko? No, i zdrowo, oczywiście....
Fasolka! Niech żyje lato z warzywami i owocami! Przynosisz triumfalnie fasolkę do domu, gdzie okazuje się, że na wymarzony obiad miało być coś zupełnie innego. Lody? Dobra, niech będą lody. Pod warunkiem, że zostaną przyniesione własnoręcznie lub własnonożnie raczej, przez latorośl. Uff. Mała przerwa, aż do czasu, kiedy dziecko wkracza do domu z informacją, że właśnie upadło i rozwaliło sobie kolano....

I tak dalej. Aż od wyjazdu. I tylko pozostaje się modlić, żeby tam, gdzie jedziecie BYŁO TOWARZYSTWO :)



 Z wakacyjnymi pozdrowieniami pisała dla Was
Wasza Anka :)

Komentarze do wpisu (1)

W

Wierna klientka i czytelniczka

Poniedziałki są o wiele przyjemniejsze z Pani felietonami Pani Anko :)